Po co jeszcze robi się kursy na egz? by: Anonymous
Popieram. Pracy nie ma w całej Polsce. Szkoda czasu i dużych pieniędzy. Zdałem A i B i to na tyle. To komercja i tylko z pozoru dobre zajęcie (presja z każdej strony). WYDAŁEM NA PAPIER PONAD 5000 ZŁ (kursy, badania, egzaminy). Pytani egzaminatorzy potwierdzali, że plany dostają "z góry" a niepokorni muszą odejść. Zawód chyba jednak zdewaluował się a WORD-Y to Fabryki Kasy Marszałków no i miejsce na ciepłe posadki dla znajomych (pseudo szkolenia, koordynatorzy BRD etc.etc. Na pensje tychże muszą zarobić wyrobnicy egzaminatorzy, kosząc wszystko jak nakazano.
Mar 25, 2010 Rating
comment by: Anonymous
Podpisuję się pod tym artykułem. Od siebie mogę jeszcze dodać, ze egzaminowanie staje się po prostu komercją, a Wordy to firmy nastawione na duże zyski.
Jest to bardzo niepokojące z uwagi na fakt, że przestają się liczyć umiejętności osoby zdającej a coraz bardziej liczy się zdawalność, która z góry jest określona przez Dyrektorów poszczególnych Wordów i ich statystyki.
Oni natomiast dyrygowani są przez Marszałków, którym to podlegają. Przepuszcza się na siłę dla swiętego spokoju i chęci utrzymania posady.
Prawo jazdy to jest przywilej, który nie wszyscy mogą posiadać, tym bardziej, że wiele osób się po prostu nie nadaje na kierowców...
Powszechny mobbing, podważanie decyzji egzaminatorów ( często niesłuszne ), brak możliwości odwołania się egzaminatora od krzywdzących decyzji Urzędu Marszałkowskiego,
to tylko jedne w wielu problemów tego zawodu, który moim zdaniem schodzi na "psy" ( przepraszam za to określenie )
Potrzebne są zmiany w całej strukturze jaka wiąże się z egzaminowaniem i szkoleniem